El grupo al cual envías entradas es un grupo Usenet. Si envías mensajes a este grupo, cualquier usuario de Internet podrá ver tu dirección de correo electrónico
Grypo Wszechogarniająca !!! [tu następują miłe wyrazy pod adresem wszystkich Grupowiczów, co to służą radą i pomocą na każdą okazję] Use your imagination: Łazienka, ściana, płytki, przez Szanownego Małżonka flizami zwane, bo on z Krakowa, btw: pozdro dla Misia z tegoż właśnie grodu :). Płytki ładne, bo ja wybierałam. Nie pozwalam w nich wiercić. Bo ładne. Na ścianie trzy haczyki na ręczniki potrzebne są. Więc kupuję takie samo- przysysające. 2 sztuki jakoś się trzymają, trzeci spada zaraz po powieszeniu ręcznika. Przyklejam jeszcze raz, wodą zmoczony, spada po kilku godzinach. Znów przysysam, znów spada. Ok, rezygnuję i przyklejam na drewniane drzwi – trzyma się, wytrzymuje obciążenie jednego średniego ręcznika! Prawie sukces. Bo nadal potrzebny jest haczyk na ścianie. Tamte dwa, które pierwotnie się trzymały, bo obciążeniu dodatkowym (myślałam, że popracują za odpadającego kolegę za karę na drzwi zesłanego) buntują się i odpadają. Metodą prób i błędów ustalam maksymalne obciążenie na haczyk. Wychodzi mi, że potrzebuję nie jednego, ale jeszcze dwóch takich samych. Lecę do sklepu. Tam, gdzie kupiłam poprzednie nie ma już takich, wszyscy akurat sobie przypomnieli, że haczyki na ręczniki są potrzebne. Brzydkie wyrazy, brzydkie wyrazy. W innym sklepie, przyparty do muru pracownik pozwala mi przetestować w służbowej łazience na służbowym ręczniku haczyk o podobnej konstrukcji. Nie bangla. SzM mówi, że nie haczyki samo-przysysające tylko haczyki na taką piankową taśmę dwustronnie lepiącą. Ok, idę do sklepu, mają takie ale po 6 szt pakowane… Chcę jeden, na próbę. Nie da rady, wszędzie po 6. Kupuję 6 bo ręczniki walające się po mojej pięknej łazience doprowadzają mnie do szału. Przyklejam jeden, odpada zaraz po powieszeniu ręcznika. Zdzieram resztki taśmy z pięknych płytek. Brzydkie wyrazy, brzydkie wyrazy. SzM mówi, że nie hop siup na krowę, tylko ścianę trzeba odtłuścić. Czyni, benzyną ekstrakcyjną. Haczyk odpada nocą, ręcznik zahacza po drodze o stos misek plastikowych nieopatrznie zostawionych, hałas jak wojnie, zawał serca i tym podobne. Brzydkie wyrazy, brzydkie wyrazy… O pomoc się do Was, drodzy Grupowicze, zwracam. Na czym wieszać ręczniki, żeby nie wiercić?
Pozdrawiam, Aga podatki: Przychodzi stara baba do lekarza i pyta: - Panie doktorze, co mam zrobić z tą chorobą? - Niech pani stosuje okłady błotne. - Ale czy to na pewno pomoże? - Nie, ale pozwoli pani przyzwyczaić się do ziemi.
Ojciec po długiej i dość jednostronnej dyskusji z teściową kieruje prośbę do syna: - Jasiu, przynieś, proszę, babci krem do ust. - Tato, a który to jest? - Ten z napisem "Kropelka" - odpowiada poirytowany ojciec.
Córka nowego ruskiego biznesmena przychodzi do ojca i oświadcza, że wychodzi za mąż. - Za kogo? - Za popa. - Zwariowałaś? - Miłość, tato... Serce, nie sługa. - No dobrze, przyprowadź go jutro. Córka przyprowadza młodego diakona. Jedzą, piją. Ojciec mówi: - Wiesz, że moja córka co miesiąc musi mieć inną kreację za 10.000 dolców? Jak wy będziecie żyć? Jak ty ją utrzymasz? - Bóg pomoże... - A jeszcze ona przyzwyczajona co tydzień latać do fryzjera do Paryża. I co? - Bóg pomoże... - Ona jeździ tylko Ferrari i Porshe, i musi mieć zawsze najnowszy model. Jak ty sobie wyobrażasz życie z nią? - Bóg pomoże... Gdy narzeczony poszedł, córka pyta ojca biznesmena: - I jak, tato, spodobał ci się? - Burak, to prawda, ale podobało mi się, jak nazywał mnie Bogiem.
Dlaczego studenci w Warszawie podkopali się pod Sejm? - Bo też chcą mieć Piwnicę pod Baranami.
- Dlaczego mężczyzna pobudza się ogromnie na widok nagich, kobiecych piersi? - Nie wiadomo, ale tak samo ma na widok zimnych puszek piwa...
- Co będziesz dzisiaj robić ? - Nic - Przecież wczoraj już nic nie robiłeś - Ale nie skończyłem ...
Na ławce w parku siedzą dwaj emeryci: - Popatrz, jak ta dzisiejsza młodzież ma ciężko w tym kryzysie... Jednego papierosa na pięciu muszą palić... - No, ale dzielne chłopaki. Mimo wszystko się śmieją...
Siedzą dwie samotne dziewczyny w barze, ogólnie jest Ok, ale chłopa by się zdało. - Znasz jakiś facetów? - Pewnie - To dzwonimy do 32-óch - A po co nam tylu? - Po pierwsze: połowa nie przyjdzie - Ale, po co nam 16-tu? - Po drugie: połowa się napije. - Ośmiu to też dużo. - Po trzecie: połowa jak zwykle nie będzie mogła. - A czterech? - A co, nie chcesz dwa razy...?
- Wilkuuuu hyyppp... a dlaczeeeoggo... tyyy masz... rooogiii?! - Jak rany wstań już proszę! - Wilkuuu a czemuuu masz taaakie długieeee uszy?!! - No nie mogę z tobą! Człowieku wytrzeźwiej! - Wiiiilkuuu a dlaczego masz taaki czerwonyyy nooosss?!!! - Jezu wstawaj już zachlana stara pijacka mordo w głupiej czerwonej czapce!! Sanie czekają!!! To ja Rudolf!!!
Pani przedszkolanka pomaga dziecku założyć wysokie, zimowe butki. Szarpie się, męczy, ciągnie... - No, weszły! Spocona siedzi na podłodze, dziecko mówi: - Ale mam buciki odwrotnie... Pani patrzy, faktycznie! No to je ściągają, mordują się, sapią... Uuuf, zeszły! Wciągają je znowu, sapią, ciągną, ale nie chcą wejść..... Uuuf, weszły! Pani siedzi, dyszy a dziecko mówi: - Ale to nie moje buciki.... Pani niebezpiecznie zwężyły się oczy. Odczekała i znowu szarpie się z butami... Zeszły! Na to dziecko : -...bo to są buciki mojego brata ale mama kazała mi je nosić. Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała, aż przestaną jej się trząść, i znowu pomaga dziecku wciągnąć buty. Wciągają, wciągają..... weszły!. - No dobrze - mówi wykończona pani - a gdzie masz rękawiczki? - W bucikach.
Jeśli mężczyzna jest gotowy na wszystko dla kobiety, znaczy, że jest w niej zakochany. Jeżeli kobieta jest gotowa na wszystko dla mężczyzny, znaczy, że go urodziła
Nic tak nie zdobi kostek dziewczyny, jak majteczki.
Czy antykoncepcja nie psuje nastroju? - Na pewno nie bardziej niż płaczące niemowlę...
Facet wraca do domu z podbitymi oczami, małżonka przestraszona pyta gościa: - A co ci się stało, człowieku? - Nigdy nie rozumiałem kobiet - westchnął ciężko - wyjeżdżałem schodami ruchomymi z metra i stanąłem za taką młodą panią w krótkiej spódniczce. W pewnej chwili zauważyłem, że materiał wpił się jej między pośladki, więc sięgnąłem ręką i go wyciągnąłem. Wtedy ta kobitka odwróciła się i zasoliła mi z całej siły pod oko. - Całkiem normalne z jej strony. - stwierdziła żona - A drugie ślepie? - Ano, doszedłem do wniosku, że początkowy stan rzeczy odpowiadał tej pani, więc zwyczajnie wepchnąłem kawałek spódniczki tam gdzie był...
Z opowieści paintballistów: - Skończyła mi się amunicja, więc wziąłem pędzel i ruszyłem do walki wręcz...
Kobieta, której mąż zginął w katastrofie lotniczej, stoi na cmentarzu przed świeżym grobem rozebrana do naga. Przechodzący pustą alejką po jakimś czasie mężczyzna pyta: - Już naprawdę nie ma pani gdzie się obnażać? - Mój leżący tutaj mąż zawsze mawiał, że mam taką dupeczkę, która by umarłego na nogi postawiła.
Plan filmu historycznego. Reżyser ochrzania aktorów: - Pietrow! No kto tak gra sułtana! Ty jesteś władcą imperium! Zerwij z niej odzież, posiądź ją! - Kuroczkina, taka twoja mać! Kto tak gra nałożnicę?! Leżysz jak kłoda! Wij się i jęcz, rozumiesz? Wij się i jęcz! W tym momencie asystentka podchodzi do reżysera i mówi: - Szefie, Sidorow ma "namiot" w gatkach... - A idź w pi... ze swoim Sidorowem... zara, moment! Sidorow! Do jasnej cholery, na co wy sobie pozwalacie?! Kto, do cholery, tak gra eunucha?!
Zjazd owoców. Owoce i warzywa przechwalają się: - Jestem cytrynka, we mnie mieszka witaminka. - Jestem marcheweczka, we mnie karoteczka. - A ja marakuja. Marakuja nie ma nic do powiedzenia...
Pesymista widzi czarny tunel. Optymista - światełko w tunelu. Realista - nadjeżdżający pociąg. Konduktor - 3 debili na torach
Co pomyślały moje płuca gdy przestałem palić? "Po tylu latach katowania dymem po 1,5 paczki/dzień, niiiie... to nie może być zdrowy rozsądek... ..musi, jak nic ręce mu upi**doliło."
- Dzień dobry, rozmawiam z panem Jadziniakiem? - No. - Panie Marianie, tu salon Toyoty. - No? - Nadszedł pański samochód, może pan odebrać. - Jaki, kurna, samochód? - Toyota Prado. - Jaka, kurna, Prado? - No srebrzysta, metalic, zgodnie z życzeniem. Wniósł pan 70% zaliczki... Pan Marian, zakrywszy słuchawkę, rzucił za siebie: - Stary, my tych pieniędzy nie przepili! Auto my kupili!
- W życiu nie uwierzę, że za komuny na półkach był tylko ocet i olej... Może w jakichś małych sklepach, ale w Carrefourze?
Polscy złomiarze są stanowczo ZA wybudowaniem tarczy antyrakietowej!
Niedawno amerykańscy filmowcy dowiedzieli się, że Beethoven komponował muzykę. - Co za mądry pies! - zdumieli się amerykańscy filmowcy.
Mnisi zorganizowali konkurs na degustację alkoholu. Pierwszy wystartował zakonnik z Niemiec. Dostaje piwo, próbuje i po chwili mówi: - Hmm, piwo jasne.... warzone w południowej Bawarii..., hmm.... z chmielu zebranego w 1998 roku. Oklaski, wiwat. Jako następny do testu podchodzi zakonnik z Francji, któremu jurorzy dali do rozpoznania wino. Zaczyna degustować i mówi: - Wino czerwone.... rocznik 78, może 79... wyprodukowane w okolicach Bordeaux. Trzeci do konkursu staje mnich z Polski. Sędziowie chcieli z niego zakpić i dali mu bimber. Polak wychylił kieliszek i mówi: - Żytnia! Na to sędziowie: - Brat się chyba pomylił... - Chwilunia, chwilunia. Żytnia 28, mieszkania 17!
Co się otrzyma po skrzyżowaniu słonia z kangurem? Ogromne dziury w całej Australii.
Na półce, w lodówce, leżą jajka. Pierwsze jajko mówi do drugiego: -
...
Aga <aga_i_kropki.SKA...@gazeta.pl> wrote: > Grypo Wszechogarniająca !!! [..] > Use your imagination: > Łazienka, ściana, płytki, przez Szanownego Małżonka flizami zwane, bo on z > Krakowa, btw: pozdro dla Misia z tegoż właśnie grodu :). [..] > Nie pozwalam w nich wiercić. Bo ładne. > Na ścianie trzy haczyki na ręczniki potrzebne są. Więc kupuję takie samo- > przysysające.
[..]
Samoprzysysające się uchwyty mocuje się (jak sama nazwa wskazuje) na silikonie.
W przypadku konieczności zdjęcia traci się uchwyt. Silikon można do usunąć z glazury/płytek (również flizami zwanych) do czysta, napierw żyletką (nożykiem) a potem szorstką gąbką, tak że nie zostaje najmniejszy ślad. Wypróbowane.
On Sun, 8 Nov 2009, Aga wrote: > Grypo Wszechogarniająca !!! > [tu następują miłe wyrazy pod adresem wszystkich Grupowiczów, co to służą > radą i pomocą na każdą okazję] > Use your imagination: > Łazienka, ściana, płytki, przez Szanownego Małżonka flizami zwane, bo on z > Krakowa, btw: pozdro dla Misia z tegoż właśnie grodu :). > Płytki ładne, bo ja wybierałam. > Nie pozwalam w nich wiercić. Bo ładne.
Szukasz niniejszym całej masy półśrodków, które nigdy nie będą tak skuteczne jak haczyk utwierdzony na kołku. Ale ok - jeśli chcesz wiedzieć, to te ssawy trzeba z wodą, ale gorącą.
Powiedzmy że będzie ładnie. Może będą się trzymały rok, 2 lata. Ale jak spadną to pozostanie ślad i znów nie będzie ładnie. Jak przykleisz, a po roku zmienisz pomysł na lokalizację ręczników - i tak ślad zostanie, choćby dlatego że inaczej matowieje zakryte, a inaczej zakryte/zaklejone miejsce. W międzyczasie w kafle przywali pralka, której kiedyś amortyzator się wyrobi i będzie przyczyną wędrówek automatu po łazience, albo też wypadnie Ci z rąk wiadro i na kaflach na podłodze pojawi się "pajączek" tudzież dziecko/mąż/teściowa strąci flakonik z perfumami albo wodą po goleniu i kafle znów nie będą jak nówka. Dojdziesz wtedy do wniosku, że pora je zmienić i zaczniesz żałować że się z tymi nieszczęsnymi haczykami tak cackałaś. Trzeba było wiercić. Może wystarczyło w fudze.
Ostatecznie jak Cię nie przekonałem, to spójrz na to inaczej: - lubisz zmiany? będziesz zmieniać lokalizację/wygląd wieszaka często, szybko zniszczysz w ten sposób kafelki, a i ostatecznie szybko je zmienisz, bo lubisz zmiany :) - nie lubisz zmian? kafle będą na całe lata, wieszaki w tym samym miejscu, więc co za problem przytwierdzić je w najpewniejszy sposób raz a dobrze?
TAX:
- Wiesiek, co robisz? - Palę. - Co palisz? - Trawkę. - Jaką trawkę, Wiesiek?! - Co "jaką trawkę"? - Palisz. - Palę.
> Płytki ładne, bo ja wybierałam. > Nie pozwalam w nich wiercić. Bo ładne. > O pomoc się do Was, drodzy Grupowicze, zwracam. Na czym wieszać ręczniki, > żeby nie wiercić?
i dlatego pewnych tematow nie warto z kobietami poruszac, tylko czeka sie az wyjda i wyjmuje wiertarke :P nawet jak pomarudza 'po' to per saldo i tak jest sie do przodu
jak ktostam napisal ma byc na dlugo - kolki tylko i wylacznie nawet na silikonie potrafia odpasc, co prawda po miesiacach a nie godzinach, ale po co robic cyrki z powodu trzech dziurek?
pozatym wieszaki montowane na kolki bywaja calkiem ladne, w przeciwienstwie do samoprzylepnych chinskich plastikow
Jeżeli mężczyzna przesiaduje od rana do wieczora w barze i żłopie piwo, to przyczyny tego stanu mogą być dwie: - Nie jest żonaty - Jest żonaty
Adwokat odwiedza swego czekającego na proces klienta i oznajmia na wstępie: - Mam dla pana dwie wiadomości, jedną dobrą i jedną złą. - Zaczynaj pan od tej złej - decyduje się klient. - Ślady DNA znalezione na miejscu zbrodni są identyczne z pańskimi. - No to jaka jest ta dobra wiadomość? - pyta gościu niepewnie. - Cukier i cholesterol ma pan w normie.
On 8 Lis, 11:13, " Aga" <aga_i_kropki.SKA...@gazeta.pl> wrote:
> Przyklejam jeden, odpada zaraz po powieszeniu ręcznika. Zdzieram resztki > taśmy z pięknych płytek. Brzydkie wyrazy, brzydkie wyrazy. > SzM mówi, że nie hop siup na krowę, tylko ścianę trzeba odtłuścić.
Nieco pomaga zostawienie w spokoju wieszaczka po przyklejeniu przed obciążeniem (12h). Nieco, bo i tak później odpadają, tyle że później :-). Ja po kilku cyklach klejenie-odpadanie olałem tę taśmę, wyczyściłem z niej wieszaczek, odtłuściłem i przykleiłem pattex`em super fix`em i nic nie odpada. Nie wiem czy duży ślad by został po usunięciu tego (nie planuję), pewnie jakieś odbarwienie, ale odbarwień możesz spodziewać się po roku nawet pod tą badziewną taśmą.
-- pozdrawiam, Paweł
Gospodarz wychodzi rano oporządzić swoją krowę. Ale po chwili wzburzony wraca do chałupy i budzi swoich trzech synów mówiąc: - Jakiś chuj ukradł nam krowę! Starszy syn: - Jak chuj to znaczy konus jakiś... Średni syn: - Jak konus to pewnie z Trojanowa... Najmłodszy syn: - Jak z Trojanowa to pewnie Wasyl. Zaprzęgli konia do wozu i pojechali do Trojanowa i dali Wasylowi po mordzie. Wasyl jednak nie przyznał się do kradzieży. Profilaktycznie dali mu po mordzie drugi raz, ale także bez efektu. Chcąc nie chcąc wsadzili Wasyla na wóz i pojechali do sądu grodzkiego. Stanęli przed sędzią i ojciec mówi: - Obudziłem się rano, patrzę krowę ukradł jakiś chuj. Mówię o tym synom. Najstarszy mówi, że jak chuj to musiał być konus. Średni mówi, że jak konus to z pewnością z Trojanowa. Najmłodszy mówi, że jak z Trojanowa to na pewno Wasyl. Dalimy mu po mordzie, ale krowy nie chce oddać! Sędzia: - Hmmm... logika niby żelazna, ale to jeszcze niczego nie dowodzi. No na ten przykład, powiedzcie mi co mam w tym pudełku? Ojciec: - Pudełko kwadratowe... Najstarszy syn: - To znaczy, że w nim coś okrągłego... Średni syn: - Jak okrągłe to musi być pomarańczowe... Najmłodszy: - Jak pomarańczowe - to z pewnością mandarynka... Sędzia zdumiony zagląda do pudełka i mówi: - No, Wasyl.... krowę trzeba będzie oddać...
Urzekła mnie historia Twa, więc propozycja taka: kup może wieszak stojący? Choć są głosy, że ten przechylić się potrafi, gdy nierównomiernie obciążony, ale i na to jest sposób dobry - można go przymocować do podłogi (taśmę obustronną odradzam..).
Paweł
==== Prawem asocjacji ---> przypowieść o żonie co to do całkiem udanych flizów się, hm, przyssała...
Nie, ja tak dowcipnie nie piszę (brzydkie wyrazy, brzydkie wyrazy...) :)) Choć muszę przemyśleć sprawę podejrzewania mnie o spieprzanie dowcipów ;D
A jak już się odzywam to sobie ulżę: mnie by było szkoda szpetoty wieszaków, a nie płytek, które i tak kiedyś trzeba będzie skuć. Tak mi się skojarzyło: podobno we Francji (taką wersję słyszałam) jak budowany jest nowy blok, to po jego oddaniu nie układa się chodników, tylko grabi się ziemię. A potem się obserwuje gdzie są najbardziej wydeptane ścieżki i w tych miejscach po jakimś czasie układa się piękne chodniczki i obsiewa w pozostałych miejscach trawką. Więc sprawa jest "przemyślana" ergonomicznie przez użytkowników i wcielona w życie, a administracja tylko zatwierdza stan faktyczny. Dzięki temu nie mają wydeptanych trawników. Czemu by nie sprawdzić gdzie najbardziej by pasowało domownikom wieszanie ręczników (może być przez testowe odpadające wieszaczki), a potem w tych akuratnych miejscach elegancko wwiercić się ładniutkimi wieszaczkami? W końcu to CAŁA łazienka ma ładnie wyglądać, a nie same płytki, które tandetnymi wieszaczkami zostają oszpecone...?
Przmundrzała pozdrawia!
Taxówka:
- Posłuchaj mnie synu, jeśli będziesz się zbyt często onanizował, to oślepniesz i... - Tu jestem, tato...
> Czemu by nie sprawdzić gdzie najbardziej by pasowało domownikom > wieszanie ręczników (może być przez testowe odpadające wieszaczki), a > potem w tych akuratnych miejscach elegancko wwiercić się ładniutkimi > wieszaczkami? W końcu to CAŁA łazienka ma ładnie wyglądać, a nie same > płytki, które tandetnymi wieszaczkami zostają oszpecone...?
No bo każdy ma inny biust, twu gust. Ja sobie powiesiłem szynę aluminiową, na której można umocować n haczyków (tyż aluminiowych). Szyna wisi na 3 dyblach, które są w dziurach wywierconych w fugach (fi 5mm, akurat taka fuga jest), a konkretnie na "skrzyżowaniach" kafelków. Ponieważ szyna ma z pupy strony rowki jest wsio rawno obojętnie jaki odstęp między mocowaniami jest. W każdym razie jest estetycznie i z dzwiękiem, znaczy wdziękiem.
Waldek
madrości ludowe: # Czym chata bogata, tym goście rzygają. # Gość w dom, żona w ciąży. # Nosił wilk razy kilka, aż mu się ucho nie urwało. # Kłamstwo ma krótkie nogi ale zajebiście silne. # Cicha woda po kisielu. # Kto rano wstaje ten leje jak z cebra. # Jak sobie pościelesz, to mnie zawołaj. # Jak cię widzą -to pracuj. # Nie wkładaj palca, gdzie Tobie nie miło. # Kto rano wstaje, ten leje jak wół na malowane wrota. # Nie taka żona straszna, jak się ją umaluje.
> Płytki ładne, bo ja wybierałam. > Nie pozwalam w nich wiercić. Bo ładne. > Na ścianie trzy haczyki na ręczniki potrzebne są.
Kup klej do przyklejania lusterek samochodowych do szyby [ale nie kropelka:}] i przestrzegając zasad [czyte powierzchnie!]przyklej jakieś eleganckie haczyki..
tx
Po cesarce mąz do lekarza: Panie doktorze, można prosić dla żony 3 szewki więcej ?
Wersja druga. Klej kropelka.Skleja skórę. Kropelka tu, kropelka tam i żona jak przed ślubem ;}
> Po cesarce mąz do lekarza: Panie doktorze, można prosić dla żony 3 szewki > więcej ?
Chyba nie kumam: przy cesarce zszywane są powłoki brzucha, to co małżonkowi po dodatkowych 3 szwach? Może chodziło mu o dodatkowe 3 szwy na ustach? :) Ale to nie wynika z dowcipu.
> Chyba nie kumam: > przy cesarce zszywane są powłoki brzucha, to co małżonkowi po > dodatkowych 3 szwach?
Co poradzisz, XXI wiek, a ciemnogród ma się dobrze. Wydawałoby sie, że to standardowy zabieg, a niektórzy jakieś bzdury sobie wyobrażają.
taks
Pewna małpa w zoo nie chciała jeść, słabła, była osowiała, istniało zagrożenie, że zdechnie. Wezwany weterynarz zdiagnozował depresję, wywołana brakiem seksu. I tu pojawił sie problem, bo małpa była rzadkiego gatunku i zoo nie posiadało samca, ani możliwości i funduszy, żeby takowego sprowadzić. W desperacji postanowiono zaproponować odbycie stosunku z małpą panu Zenkowi, sprzątaczowi klatek.
Dyrektor zoo wezwał go do siebie i mówi:
"Panie Zenonie, jest sprawa, może pan odbędzie stosunek seksualny z ta małpą za, powiedzmy, 300zł?" "Hm, trudna sprawa, zgadzam się, ale pod 3 warunkami" "No a jakie to warunki?" "Po pierwsze - domagam się absolutnej dyskrecji, nie chcę, żeby się znajomi dowiedzieli!" "Panie Zenku, to oczywiste, gwarantuję to panu!" "Po drugie - chcę to zrobić od tyłu..." "Panie Zenku, to nawet lepiej, małpa tez tak woli!" "A po trzecie... wie pan... te 300zł..." "Ale o co chodzi, panie Zenku?" - zniecierpliwił się dyrektor. "Te 300zł to wam dam dopiero po wypłacie..."
> > Chyba nie kumam: > > przy cesarce zszywane są powłoki brzucha, to co małżonkowi po > > dodatkowych 3 szwach? > Co poradzisz, XXI wiek, a ciemnogród ma się dobrze. Wydawałoby sie, że > to standardowy zabieg, a niektórzy jakieś bzdury sobie wyobrażają.
Bzdury nie bzdury, ale może coś konkretnego chcą załatwić? Np. mieć w domu prawie dziewicę? A śmieszne jest to, jak zaczyna się wirtualizować to przejście igły z nitką na "drugie" miejsce zakładania szwów. BTW Jak leżałam na oddziale położniczym, to pielęgniarki opowiadały mi historię pewnego lekarza, którego poszukiwał mąż jednej pacjentki - wypisanej już do domu. A ponieważ był wojskowym, to lekarz dość pilnie unikał spotkania. Aż kiedyś go dorwał i wyciąga "Napoleona" chwaląc szczerze: "dobra robota, dobra". Hmmm... Słyszałam też o takim, co w ten sposób załatwił swoje trzy żony. Przy trzeciej wytoczono mu proces o celowe działanie.
Tax (Ctrl + c/v) Sędziwy profesor dał się namówić na brydża ze studentami. Nad ranem wstając od stołu mówi: - Wam, młodym to dobrze. Wskakujecie do łóżek i śpicie. - A pan, panie profesorze? - pytają studenci. - Ja jeszcze muszę się umyć.
>> > Chyba nie kumam: >> > przy cesarce zszywane są powłoki brzucha, to co małżonkowi po >> > dodatkowych 3 szwach? >> Co poradzisz, XXI wiek, a ciemnogród ma się dobrze. Wydawałoby sie, że >> to standardowy zabieg, a niektórzy jakieś bzdury sobie wyobrażają. > Bzdury nie bzdury, ale może coś konkretnego chcą załatwić? Np. mieć w > domu prawie dziewicę? A śmieszne jest to, jak zaczyna się > wirtualizować to przejście igły z nitką na "drugie" miejsce zakładania > szwów. > BTW Jak leżałam na oddziale położniczym, to pielęgniarki opowiadały mi > historię pewnego lekarza, którego poszukiwał mąż jednej pacjentki - > wypisanej już do domu. A ponieważ był wojskowym, to lekarz dość pilnie > unikał spotkania. Aż kiedyś go dorwał i wyciąga "Napoleona" chwaląc > szczerze: "dobra robota, dobra". > Hmmm... Słyszałam też o takim, co w ten sposób załatwił swoje trzy > żony. Przy trzeciej wytoczono mu proces o celowe działanie.
A to mi przypomina historie "z zycia wziete" z krakowskiego szpitala... Jak przyszedl raz facet z lozyskiem na przyrodzeniu i mowil, ze nie umie sciagnac... Lekarze po przebytym ataku smiechu zabrali sie do roboty, ale problemy byly - ani zimna woda, ani zadne oleje, kremy, czy inne smarowania nie dzialaly... Zadzwonili na AGH, ale tam dowiedzieli sie, ze lozysko jest tytanowe i rozcina sie je w temperaturze ok 800stopni Celsjusza... Takze pacjent troche zbladl i nie bardzo sie chcial zgodzic... Skonczylo sie na tym, ze poszli do konserwatora, wsadzili khem... lozysko w imadlo, gosciu wzial jakis mlocior i po paru uderzeniach juz bylo po sprawie... Klient odzyskal wolnosc i swoje przyrodzenie :)
Inna rzecz, to kobieta na ginekologii, ktorej zdarzylo sie, ze zamiast klasycznego stosunku wybrala... kielbase do zabaw.. problem w tym, ze kielbasa sie zlamala, a kobieta nie dala rady "sie jej pozbyc". A ze wstydliwa dosc byla, to na wizyte zdecydowala sie po tygodniu, jak juz ja przymusilo...
A wracajac do sytuacji Agi - naprawde problemem dla ciebie jest wiercenie w fugach? przeciez po tym praktycznie nie ma sladu, zafugowac mozna bez problemu w razie zmiany lokalizacji... Jak to bylo u ciebie? "Use your imagination?" :) Jesli lubisz matematyke, to mozesz wykonac takie zadanie: policzyc powierzchnie odbarwionej od chemii czesci plytki, na ktorej bedzie wisial haczyk (patex, kropelka itp). A nastepnie policz powierzchnie dziury w plytce, zrobionej klasycznie - wiertarka. A potem zrobic klasyczne porownanie w excelu A1=B1/C1, gdzie w komorce B1 masz plame z patexu, a w C1 powierzchnie profesjonalnie wykonanej dziurki :) Po czym dokonac wyboru - sugeruje jednak fugi :)
Pozdrawiam Michal
ok, taks wlasciwy, ale lekko hermetyczny: <Pinek>A w Jastarni kupiłem sobie zarąbistą piracką przepaskę na oko :) <S_Goryl>Już Ci to klarowałem: zacząłeś pracować, więc Cię stać. Kup sobie licencjonowaną i bądź wreszcie legalny :D <Pinek>O_o <Pinek>Zrozum, że to nie jest takie łatwe: my, Słowianie, mamy piractwo własności intelektualnej w genach i jest ono uświęcone wielowiekową tradycją! <S_Goryl>Przykłady? <Pinek>Historyczna stolica Polski -> Cracków... Pierwszy elekcyjny, czyli z woli narodu król -> Henryk Warezy... dalej wymieniać? <S_Goryl>Na szczęście BSA już wtedy też chyba działało, bo Twój Warezy po paru miesiącach zwinął hosting i przeszedł na domenę .fr ))))))
> Inna rzecz, to kobieta na ginekologii, ktorej zdarzylo sie, ze zamiast > klasycznego stosunku wybrala... kielbase do zabaw.. problem w tym, ze > kielbasa sie zlamala, a kobieta nie dala rady "sie jej pozbyc". > A ze wstydliwa dosc byla, to na wizyte zdecydowala sie po tygodniu, jak juz > ja przymusilo...
Swego czasu czytałem dość opasły zbiór "Pamiętniki chirurgów", a w nim "W cieniu marabutów". W Afryce, gdy kobieta nie może zajść w ciążę, to trzeba "obudzić uśpione dziecko". Robi się to wkładając jej żywą mysz i zalepiając gliną, żeby nie uciekła. Instrukcja milczy na temat, kiedy należy wyjąć. Wspomniany wyżej pamiętnik tylko opisuje efekty.
Z cyklu "chłopaki nie płaczą". ;) W połowie lat '90 na grupie dyskusyjnej alt.binaries.pictures.erotica tasteless (teraz już zupełnie ta grupa zeszła na psy) było zdjęcie rentgenowskie kija od szczotki, wetkniętego w odbytnicę, ułamanego i obróconego w poprzek.
... a gdzieś-tu mi się plącze filmik, jak gościu siada na szklankę ustawioną otworem do góry. Robi to spokojnie, metodycznie, powoli. Pod koniec zabiegu szklanka pęka, gościu wyjmuje ją po kawałku. Nie wyglądało na FX.
Tax incl?
Na wszelki wypadek:
W Rosji policjant zatrzymuje kierowcę: - Piłeś? - Nie. - Przecież widzę. Piłeś! - Nie! - To dmuchaj! Kierowca dmucha, ale alkomat pokazuje zero. Policjant zdumiony, patrząc na alkomat: - Zepsuty ??? i dmuchnął sam. Po czym rozpromieniony: - Nie, DOBRY !
> [...] > A to mi przypomina historie "z zycia wziete" z krakowskiego szpitala... > Jak przyszedl raz facet z lozyskiem na przyrodzeniu i mowil, ze nie umie > sciagnac... > (...) > konserwatora, wsadzili khem... lozysko w imadlo, gosciu wzial jakis mlocior > i po paru uderzeniach juz bylo po sprawie... Klient odzyskal wolnosc i swoje > przyrodzenie :)
Hehehee... Każde zdanie trzy razy czytałam, nim załapałam o jakim "łożysku" mowa... hehehee... przecież wcześniej miejscem wydarzeń była porodówka;p No i łożysko nie wykazuje tendencji do zbiegania się, by nie można go było ściągnąć z przyrodzenia;) A tak a propos, to kiedyś-kiedyś w jakieś powieści czytałam o bo vivantach, którzy zakładali sobie takie plaskate obręcze (ale o nierównej powierzchni), by swoim partnerkom szybciej i niżej nieba przychylić ;))
> Inna rzecz, to kobieta na ginekologii, ktorej zdarzylo sie, ze zamiast > klasycznego stosunku wybrala... kielbase do zabaw.. problem w tym, ze >(...) > ja przymusilo...
E tam, jak człowieka przymusi, to różne rzeczy wymyśla;p Opowiadał mi znajomy jeżdżący karetką, jak to lekarz chciał zawstydzić pacjentkę i wyprowadził ją na noszach do karetki. Czemu na noszach? Bo szczepiona była z psem (wilczurem). A przecież mógł jej pomóc w domu -- no, brzydki był taki;p
> A wracajac do sytuacji Agi - [...]
Ja myślę, że nie po to ktoś wybiera ładne flizy, by łazienka nie wyglądała elegancko - i tu się z Tobą zgadzam:)
Tax (Ctrl +c/v) Zasiedli trzej kamraci przy piwie w pubie "Pod Smrekiem". Ich ojcowie siadali w barze, dziadkowie w karczmie, a oni w pubie. Tak to, wej, świat idzie do przodu. A przy piwie, wiadomo, porusza się tematy wszelkie, od polityki po seks. Akurat w ten dzień kamratów na seks i zwierzenia zebrało. - Moja baba - odezwał się Kuba od Krzysika - kie jom zwyrtom, to straśnie mnie dropie po plecak. Na mój diusiu, teroz kie mnie pod pierzynę ciągnie to ji nakazujem pyiknie pazdury poobcinać. - Zaś moja - pozskarżył się Władek Kubicz - jak się w tej miełości zabocy, to kapecke w posiel popuści. Trzeci z kamratów, Józek Buńda, milczał i jakoś nie chciał się podzielić okolicznościami towarzyszącymi jego amorom. Ale skoro kamraci naciskali... - Wiycie - zaczął od pytania - ze musiołek po ślubie chałpe postawić pod lasem, daleko od wsi. - Hey, Wiyemy - potwierdzili fakt kamraci. - Ale coz to z miyłowaniem mo spólnego? -Wej, kie się z mojom babom kochom, to ona tak straśnie się dre, zeby wartko rycerzów pod Giewontem by pobudziła. Krzycy tak, kieby trąby jerychońskie grały. - Ni moze być - zdziwili się kamraci. - Ni moze być? - rozłościł się na to niedowierzanie kamratów Józek. - Cichojcie! Słysycie jak się dre? Spod lasa słychno...
> [...] > Swego czasu czytałem dość opasły zbiór "Pamiętniki chirurgów", a w nim > "W cieniu marabutów". W Afryce, gdy kobieta nie może zajść w ciążę, to > trzeba "obudzić uśpione dziecko". Robi się to wkładając jej żywą mysz i > zalepiając gliną, żeby nie uciekła. Instrukcja milczy na temat, kiedy > należy wyjąć. Wspomniany wyżej pamiętnik tylko opisuje efekty.
Mogę prosić o te "efekty"? Bom okrutnie ciekawa... pls :)
> Z cyklu "chłopaki nie płaczą". ;) > W połowie lat '90 na grupie dyskusyjnej alt.binaries.pictures.erotica > tasteless (teraz już zupełnie ta grupa zeszła na psy) było zdjęcie > rentgenowskie kija od szczotki, wetkniętego w odbytnicę, ułamanego i > obróconego w poprzek.
Wiesz, jest mocno prawdopodobne, że to ktoś komuś zrobił takie ku-ku:(
> ... a gdzieś-tu mi się plącze filmik, jak gościu siada na szklankę > ustawioną otworem do góry. Robi to spokojnie, metodycznie, powoli. Pod > koniec zabiegu szklanka pęka, gościu wyjmuje ją po kawałku. Nie > wyglądało na FX.
Tia... Widziałam... A słyszałeś o facecie, który lubił wpuszczać sobie powietrze przez okrężnicę? No i kiedyś kompresor rozerwał mu jelita.
Tax (Ctrl + c/v) Podczas kolejnego spotkania w Białym Domu Gorbaczow i Reagan postanowili się zabawić: Reagan rysuje karykaturę Gorbaczowa a Gorbaczow - Reagana. Z jednym tylko zastrzeżeniem: nie można rysować "poniżej pasa". Po kilku minutach Gorbaczow pokazuje swoją pracę. Reagan pyta: - Dlaczego na twoim rysunku jedno ucho mam małe a drugie duże? - Bo dużym uchem słuchasz kongresu a małym - narodu. Teraz swoją pracę pokazuje Reagan. Gorbaczow pyta: - Dlaczego na twoim rysunku jedną pierś mam dużą a drugą - małą? - Bo większą piersią karmisz ministrów a mniejszą - dyrektorów fabryk i generałów. - A co z narodem? - Przecież umawialiśmy się że nie będziemy rysować poniżej pasa!
> Hehehee... Każde zdanie trzy razy czytałam, nim załapałam o jakim > "łożysku" mowa... hehehee...
Ja dopiero przy stwierdzeniu, że było tytanowe ;)
taks w temacie
Zamienił sie ginekolog z weterynarzem gabinetami. Drugiego dnia dzielą się wrażeniami.
Ginekolog mówi: "Stary, niesamowite, miałem odebrać poród, szok! Cielak, rozumiesz? Taki wielki w porównaniu z ludzkim noworodkiem! Ale wszystko poszło OK, było super!"
A weterynarz na to: "Ja też musiałem odebrać poród, wszystko poszło OK, dziecko zdrowe, ale wiesz jak długo musiałem matkę namawiać do zjedzenia łożyska?!"
> Hehehee... Każde zdanie trzy razy czytałam, nim załapałam o jakim > "łożysku" mowa... hehehee... przecież wcześniej miejscem wydarzeń była > porodówka;p No i łożysko nie wykazuje tendencji do zbiegania się, by > nie można go było ściągnąć z przyrodzenia;)
[..]
qfa, a mialem w nawias wrzucic, ze nie o to, nie o to... :) ale przynajmniej taki element niepewnosci byl... jak to na polskim: "co autor mial na mysli" ;)
Pozdrawiam Michal
taks seksualny (jak kto delikatny, to niech nie czyta):
Facet u seksuologa: - Doktorze, moja żona bardzo dziwnie zachowuje się podczas orgazmu... - Proszę się nie martwić - kobiety bardzo różnie zachowują się w takiej chwili: jęczą, stękają, krzyczą, drapią, niektóre nawet gryzą... - No i o to chodzi, doktorze. A moja tylko łyka i patrzy na mnie taka obrażona...
Rozmawiają dwie koleżanki-sąsiadki: - Wczoraj wracam do domu, wchodzę do kuchni a mój mąż siedzi na taborecie i wali sobie konia! - I co?! Zrobiłaś mu awanturę? - Nie - zrobiłam mu laskę. - Co??? - Wolę umyć zęby niż podłogę...
> Opowiadał mi znajomy jeżdżący karetką, jak to lekarz chciał zawstydzić > pacjentkę i wyprowadził ją na noszach do karetki. Czemu na noszach? Bo > szczepiona była z psem (wilczurem).
Podejrzewam wcześniejszą źle zdiagnozowaną nerwicę albo coś w tym rodzaju, chyba że o parwowirozę jakąś chodziło, to kompletnie nie rozumiem.
pzdr. grześ
Kostnica. Facet robi sekcje zwłok. Odkrywa nieboszczyka, i patrzy z niedowierzaniem na ogromne przyrodzenie denata. Postanawia pokazać je żonie. Odcina i chowa do torby. Po powrocie wita się z żoną i mówi: - Coś ci pokażę... Ale zapewniam cię, że takiego jeszcze w życiu nie widziałaś. Pokazuje jej "zdobycz", na co przerażona żona: - O Jezu! Franek nie żyje!?
> > Opowiadał mi znajomy jeżdżący karetką, jak to lekarz chciał > > zawstydzić pacjentkę i wyprowadził ją na noszach do karetki. Czemu > > na noszach? Bo szczepiona była z psem (wilczurem). > Podejrzewam wcześniejszą źle zdiagnozowaną nerwicę albo coś w tym > rodzaju, chyba że o parwowirozę jakąś chodziło, to kompletnie nie > rozumiem.
Sczepiona czy szczepiona, jeden pies (nomen omen).
VAT: Pewnego razu kapitan Jones odnotował, że szeregowy Smith osiąga blisko 100% skuteczność w sprzedaży polis na życie żołnierzom US Army. Wezwał go do siebie i zapytał o sekret powodzenia. - Melduję, panie kapitanie, idę do żołnierza i mówię tak: "Jak wykupisz tę polisę, to w razie śmierci na polu walki rząd wypłaci Twoim spadkobiercom $200.000. A jeżeli nie będziesz miał tej polisy, to rząd jest zobowiązany wypłacić tylko $6.000. I jak myślisz, kogo zatem najpierw wyślą w najgorszy ogień?"
> [...] > Sczepiona czy szczepiona, jeden pies (nomen omen).
Dobre, dobre...:) Prawdę powiedziawszy, to nigdy nie pisałam tego słowa. A słuchowo zawsze to "z" w dali słyszałam:] Thx:)
PS A testu z "bon vivantem" nikt nie zaliczył;p
Tax (Ctrl + c/v) Na ławce w londyńskim parku siedzi dystyngowana, dobrze ubrana i zadbana kobieta, czytając z zainteresowaniem jakąś książkę. W pewnym momencie dosiada się brudny, zapuszczony kloszard i z zatłuszczonej gazety zaczyna wyciągać nadgryzioną kanapkę. - Może się pani poczęstuje? - pyta - Nie, dziękuję - odpowiada zniesmaczona kobieta. Po skonsumowaniu kanapki, kloszard grzebie w pobliskim śmietniku i wyciąga z niego batonik czekoladowy, lekko już zazieleniały. - A może coś słodkiego? - pyta - Nie, dziękuję! - ostrym głosem odpowiada kobieta - Mniemam, iż na laseczkę też nie mogę liczyć - zagaduje kloszard.
> Użytkownik "siewit" napisał: >>> Opowiadał mi znajomy jeżdżący karetką, jak to lekarz chciał >>> zawstydzić pacjentkę i wyprowadził ją na noszach do karetki. Czemu >>> na noszach? Bo szczepiona była z psem (wilczurem). >> Podejrzewam wcześniejszą źle zdiagnozowaną nerwicę albo coś w tym >> rodzaju, chyba że o parwowirozę jakąś chodziło, to kompletnie nie >> rozumiem. > Sczepiona czy szczepiona, jeden pies (nomen omen).
Tobie też nadmiar emotikonek obniża zawartość chomoru?
pzdr. grześ
Kilku lekarzy - internista, pediatra, psychiatra, chirurg i patolog wybrało się na kaczki. Do pierwszego ptaka miał strzelać internista. - A może to jednak nie kaczka? Powinienem spytać kogoś innego o opinię - zawahał się i kaczka odleciała. W drugą mierzył pediatra. - Nie jestem pewien, czy to kaczka. A poza tym, może mieć młode... - i ptak nietknięty zniknął za horyzontem. Kolejny był psychiatra. - Wiem, że to kaczka, ale czy kaczka wie, że jest kaczką? - zamyślił się i przegapił okazję do strzału. Potem nadszedł czas na chirurga. Ten przyłożył fuzję do ramienia, strzelił bez wahania i ptak bez życia runął na ziemię. - Idź, sprawdź czy to była kaczka - powiedział chirurg do patologa.